NOWE HORYZONTY 2016 – moje top 5

NOWE HORYZONTY 2016 – moje top 5

To były najlepsze Nowe Horyzonty w historii. Bez dwóch zdań i popadania w patetyczne tony w stylu Glorii Estefan. No chyba, że czegoś nie wiem o pierwszej edycji w Sanoku, podczas której wchodziłem jeszcze pod szafę na stojąco.

Doskonała organizacja, niepowtarzalny festiwalowy klimat, a przede wszystkim line-up, jak na polskie możliwości totalnie odjechany. Canneńskie perełki, kino eksperymentalne, spotkania face to face z mistrzami kina, a na dokładkę powrót  „Zagubionej autostrady” na wielki ekran. Ojojojku, działo się!

Poniżej 5 absolutnych hiciorów tegorocznego festiwalu.

1)      „Toni Erdmann” reż. Maren Ade

Krytycy w Cannes nie przypadkowo zakochali się w dziele Maren Ade, przyznając jej najwyższe oceny w historii festiwalu. „Toni Erdmann” to prosty, mądry i niezwykle przenikliwy portret relacji międzyludzkich, w którym śmiejąc się przez łzy – przeglądamy się niczym w lustrze. Tym bardziej szkoda, że taki wywrotowiec kina jak George Miller, dokonał tak bezpiecznego wyboru i Złotą Palmę wręczył nadwornemu nudziarzowi kina europejskiego – Kenowi Loach’owi i jego wyprawce „Ja, Daniel Blake”.

2)    „Służąca” reż. Park Chan – wook

Oszołomić widzów nieudolnie próbował Refn karykaturalnym „Neon Demon”. Natomiast, ekran zaczarował Park Chan – wook, bowiem od „Służącej” nie sposób odwrócić wzroku. Film przeżycie. To mówię ja – człowiek, na którego kino z Azji działa jak kołysanka po męczącym dniu. Wizualne arcydzieło.

3)    Ho99o9 w Polsce

Plan jest taki, że za 5 lat wrzucę na bloga pokoncertową fotkę z chłopakami z Ho99o9 (czytaj raczej HORROR niż HOOONAJNNAJNOOONAJN ). Ja będę wtedy najsłynniejszym blogerem w Polsce, a theOGM i Eaddy zadomowią się na szczycie amerykańskiej listy Billboardu. Jeden z najlepszych koncertów, na których byłem. Po prostu.

4)     Powtórka z rozrywki

Nigdy dwa razy nie chodzę na ten sam film. Powtórka z rozrywki na Nowych Horyzontach to prawdziwy grzech, gdy w tym samym czasie masz do wyboru co najmniej osiem innych projekcji. Jednak tym razem nie miałem wyjścia, a kolejne podejście do „Mustanga” jeszcze bardziej uświadamia mi stopień wyjątkowości dzieła Deniz Gamze Ergüve, które w kontekście ostatnich wydarzeniach w Turcji, mówi o tym kraju więcej niż wszyscy eksperci z BBC i CNN razem wzięci. Jeśli kino to wielkie emocje, to ten film jest kinem.

5)    Cannes we Wrocławiu

We Wrocławiu przedpremierowo zaprezentowano niemal wszystkie najważniejsze dzieła tegorocznego Festiwalu w Cannes („Toni Erdmann” Ade, „Ja, Daniel Blake” Loacha, „Neon Demon” Refna, „Egzamin” Mungiu, „Klient” Farahdiego, „Aquarius” Filho, „Sieranevada” Puiu, „W pionie” Guiraudie, „Julieta” Almodovara oraz „Służąca” Park Chan – wooka). Gdybym był typowym Polakiem pewnie rozpocząłbym właśnie narzekania, że do pełni szczęścia zabrakło  „Patersona” Jarmusha i „To tylko koniec świata” Dolana. A tu szok. Tym razem niczego nie zabrakło.

Brawo Roman Gutek. Brawo Stowarzyszenie Nowe Horyzonty! Propsy!

Do zobaczenia za rok!


Marmolada bywa w bliskich relacjach z ciasteczkami (cookies).
Aha, okej
x