„Legion samobójców” jest cool – 7 powodów

„Legion samobójców” jest cool – 7 powodów

Ofiarą hejtu pada każdy. Uwierz mi – Ty też padniesz. Szczególnie jeśli przypadkowo jesteś Kardashianką, bosą stopą Julii Roberts, łazienką w wiosce olimpijskiej lub filmem z nowego Uniwersum DC.

 „Barman v Superman” był rozczarowujący, ponieważ publiczność po pierwszym zwiastunie spodziewała się arcydzieła. Wyszło jedynie poprawne kino superbohaterskie na 4-, co wywołało falę złośliwych komentarzy, niosących się od Kalifornii aż po Wschodnie Wybrzeże. Tym czasem Warner Bros wypuściło film niezły, w ciekawszej niż Marvel stylistyce, ze świetnym klimatem i obsadą trafioną w punkt. Nadmierna ilością wątków ( kwestie związane z Justice League spokojnie można było załatwić po napisach) i wciśnięta na siłę finałowa naparzanką z Doomsday’em to wyłącznie ADHD i niepotrzebna nadgorliwość Snydera. Rozczarowani krytycy zamiast ochłonąć po seansie, zaprzysięgli nienawiść do uniwersum DC do grobowej deski, co właśnie przełożyło się na katastrofalne recenzje wchodzącego w piątek do kin „Legionu samobójców”.

690067

Tym czasem obraz Davida Ayera, to na chwilę obecną zdecydowanie najlepszy blockbuster sezonu letniego. Dlaczego?

Poniżej siedem powodów.

7) Love story w wykonaniu Harley Quinn i Jokera

Jeśli znudziły się wam kolejne kalki „Pamiętnika”, z coraz to bardziej dennymi wersjami Ryana Goslinga, to zapraszam na historię o miłości tak silnej, że prowadzącej na skraj szaleństwa. Już dawno w kinie komercyjnym nikt nie kochał tak pięknie jak Margott Robbie. Świetna historia, skrępowana nieco przez PG-13. Strach pomyśleć co mogłoby wydarzyć się w kategorii R. Czekam na wersję reżyserską i kolejne filmy z tą parą.

6) Muza

Jest ogień. Na soundtracku między innymi utwody Eminema, Wiz Khalify, Panic at the Disco czy Skrillexa. Wrzuć na słuchawki i biegnij, a ostatnie rekordy na Endomondo będą zagrożone.

 5) Wróg

Arcy – beznadziejny oponent, pasujący raczej do konwencji „Pogromców duchów”, to zasługa filmowej konwencji obranej przez Ayera. Nie mam wątpliwości, że starcie z armią zoombieludków to jedynie pretekst do ukazania na ekranie kilku widowiskowych scen akcji, paru zabawnych interakcji między bohaterami i pośladków Margott Robbie.

4) Amanda Waller

Najczarniejszy charakter w filmie. Silna, zdecydowana, bezwzględna do szpiku kości. W interpretacji Violi Davis kontrapunkt dla Nicka Fury, który w wydaniu Samuela L. Jacksona nie może być już bardzie cool. Różnica w podejściu przez studia do tych postaci aż nader dobitnie ukazuje podejście do architektury największych kinowych uniwersów.

 3) Co za obsada!

Nie ma słabych punktów. Wybitna jest Margot Robbie, w 100% willsmithsowy jest Will Smith w rolu Deadshota . Na drugim planie świetnie wypadli Viola Davis, Jai Courtney czy Joel Kinnaman. Zagadką pozostaje nowy Joker, którego nie sposób ocenić po lewie kilkunastu ekranowych minutach.

2) Teledyskowy montaż

O ile „Fantastic Four” Foxa czy wspomniany wyżej „Batman v Superman” (w wersji kinowej) sprawiały wrażenie pociętych sekatorem przez naćpanego krawca, o tyle w „Legionie samobójców” wszystko jest na swoim miejscu a historia ma odpowiednie tempo. Kontemplującym kino serdecznie polecam „Milczenie” Bergmana przypominając nieśmiale, że „SS” to typowy wakacyjny odmóżdżacz.

1) Batman by Affleck

Tym razem nie ma zmiłuj. Lepiej nie podpaść milionerowi przebierającemu się w nocy za nietoperza, bo zamiast drugiej szansy dostaniesz co najwyżej srogie bęcki. Bruce Wayne o aparycji Bena Afflecka naprawdę nie wybacza, uświadamiając że w interpretacji Bale’a czy Keatona był raczej dżentelmen o manierach wolontariusza z Armii Zbawienia.

giphy


Marmolada bywa w bliskich relacjach z ciasteczkami (cookies).
Aha, okej
x